Obserwatorzy

środa, 23 kwietnia 2014

ciężki dzień

Nie jestem pewna, co do słuszności dodawania tego posta i nie chciałabym wzbudzać nim jakiś niepotrzebnych komentarzy. Jestem dzisiaj totalnie zagubiona, ciężko mi zebrać wszystkie krążące w mojej głowie myśli. Na blogu staram się pisać tylko o pozytywnych wydarzeniach z mojego życia, a tych mniej fajnych staram się unikać, ale dzisiejszą notkę piszę głównie dla siebie. Jestem osobą, która wszystko analizuje. Nie uważam tego za mój największy atut, bo takie nadmierne badanie i zastanawianie się nad tym, co się wydarzyło i co dopiero ma się wydarzyć jest naprawdę męczące, a czasami nawet dołujące. Postanowiłam napisać co nieco, aby dać upust moim aktualnym przemyśleniom, aby chociaż troszkę oczyścić mój umysł z natłoku niekoniecznie przyjemnych informacji. W ostatnim ( stosunkowo krótkim) czasie musiałam przyswoić sobie śmierć kilku osób. Może nie były to do końca bliskie mi osoby, ale myślę, że odejście kogoś, kogo się znało, w każdym człowieku wywiera jakieś konkretne emocje. Dzisiejsza nocna informacja o śmierci mojego kolegi spowodowała tak duży szok i niedowierzanie w moim otoczeniu, że naprawdę ciężko się pozbierać i myśleć o czymś innym. Pomoc psychologa według mnie niewiele dała, za to moja klasa okazała się tak zgrana, że tylko szkoda że musiała się taką stać w tych nieprzyjemnych okolicznościach. Nie wiem jak trafnie nazwać to, co teraz czuję... Ciężko jest zaakceptować czyjąś śmierć, a tym bardziej trudniej pogodzić się z odejściem młodego człowieka. Chcę tylko napisać/ zachęcić Was, abyście zatrzymali się czasami na chwilę, pomyśleli o tym, jak kruche jest ludzkie życie. Nie mam na myśli tego, aby chodzić ciągle zadumanym i czekać na nadejście " tej" chwili. Gorąco zachęcam do spełniania swoich marzeń, realizowania planów, zadań, cieszenia się życiem. Chodzi mi tylko o to, aby w codziennym, nieustannym biegu znaleźć czas na moment refleksji, nie popadać w paranoję goniąc za rzeczami materialnymi i innymi mało istotnymi aspektami życia... Wydaje mi się, że napisałam tutaj bardzo oczywiste rzeczy, ale uważam, że należy je przypominać, bo często o nich zapominamy. Jutro idę wspólnie ze znajomymi pożegnać naszego cudownego Kolegę, a na zakończenie zostawię tylko to, co bardzo ściska mnie za gardło czytając list pożegnalny
" w zyciu najwazniejsze jest szczescie (...) POWODZENIA, NIE PODDAWAJCIE SIE!! Poddaja sie nieudacznicy i ofermy"

... życzę Wam, abyście byli szczęśliwi i jeszcze raz podkreślam, że nie kieruje mną chęć podzielenia się z czytającymi tym, jak mi źle itp. Dzisiejszy dzień jest po prostu dla mnie znaczący i pewnie zapamiętam go do końca życia... Teraz chcę tylko zapamiętać A. jako świetnego, przesympatycznego chłopaka.
Trzymajcie się...

8 komentarzy:

  1. ja tam jestem szczęśliwa :))) mimo wszystko!!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo współczuję śmierci kolegi, najgorzej będzie się z tym pogodzić, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę tobie też byś się nie poddawała :)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też o wiele za dużo zastanawiam się nad wszystkim, planuję co będzie jeśli w jakiś sposób postąpię, jak będą to widzieć inni ... Nie wiem po co, mamy jedno życie i zamiast przeżyć je jak chcę to ciągle się niepotrzebnie zastanawiam ... Dobrze że piszesz też o tych złych rzeczach, w końcu blog jest od tego żeby "uwolnić swoje emocje" :)

    _________________________________________________________________
    http://littleworldnessy.blogspot.com/2014/04/tag-11-pytan-o-moim-pokoju.html
    + Jeśli to nie kłopot bardzo prosiłabym o kliknięcie w baner Persunmall :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba najbardziej boli smierć mlodej osoby bądź kogoś bliskiego. Masz rację życie jest bardzo krotkie i nie wiemy kiedy nam sie skonczy, więc powinniśmy realizowac swoje plany i marzenia.
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie mi się czytało, choć pozostała nuta smutku

    OdpowiedzUsuń
  7. nie dziwię się, że masz w głowie mętlik, śmierć kilku znajomych daje do myślenia i jest smutne a co dopiero odejście bliskiego kolegi, bardzo Ci współczuję, czas leczy rany, coś o tym wiem. niestety też wszystko analizuję wieczorami a później nie mogę spać :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojeju, bardzo mi przykro :( coraz częściej słyszy się o śmierci tak młodych osób :(

    OdpowiedzUsuń