Obserwatorzy

sobota, 27 września 2014

  W końcu zmuszam się do ogarnięcia notki. Czekałam, aż zrobi się ciemno... Najzwyczajniej w świecie (a może nienajzwyczajniej) wszystkie głębsze posty od ootd wolę dodawać wieczorami. To, o czym myślę późnymi godzinami, rano nie ma już dla mnie sensu, więc aby nie wyrzucić moich spostrzeżeń w niepamięć, muszę pisać teraz .Z jednej strony chciałabym poruszać na moim blogu jakieś poważniejsze tematy, a z drugiej wiem, że czytają to niektórzy moi znajomi, a ja bardzo nie lubię się zwierzać i jestem trochę zamknięta w sobie.
  Wczoraj byłam na osiemnastce, na którą każdy z gości miał się za coś przebrać. Ciekawie jest bawić się koło tańczącej zakonnicy czy też wielkiego bobasa. Kuba był szybszy, bo też chciałam mieć karaoke na mojej 18, ale było naprawdę fajnie. Szkoda tylko, że młodzież tak szybko rozjeżdża się do swoich domów... ale w sumie ich rozumiem,  bo cotygodniowe imprezy są trochę męczące.
  Zaczęłam już rozdawać zaproszenia na moją imprezę urodzinową. Muszę pozałatwiać jeszcze parę spraw i kupić sukienkę. Troszkę się obawiam, bo na pewno będę się krępować podczas śpiewania sto lat, składania życzeń itp. Możliwe, że tato przyjedzie z wujkiem i dziadkiem, żeby trochę pośpiewać przy akompaniamencie akordeonu... Często podczas świąt itp. dziadek bierze instrument i razem się wygłupiamy. Mam nadzieję, że znajomi wezmą to z przymrużeniem oka i dobrze będziemy się bawić.
  Dzisiaj wstałam dość szybko. Nawet po imprezach nie wyobrażam sobie, żeby spać w nieskończone. W miarę się ogarnęłam i poszłam do zwierząt. Brutus ( najstarszy z naszych psów) wydawał mi się jakiś smutny. Zdaję sobie sprawę, że ma już swoje lata i nie jest najzdrowszym psem świata, więc się trochę niepokoję. Uwielbiam spędzać czas na dworze z tymi czworonogami... Wtedy nie muszę nikogo udawać, przejmować się różnymi sprawami itp. Ogólnie jestem osobą nadmiernie wszystko analizującą. Czasami chciałabym pozbyć się umiejętności dogłębnej refleksji i zacząć przyjmować wszystko takim jakim jest...
  Nienawidzę tego, jak dokładnie potrafię przyjrzeć się fotografiom. Zdarza się, że nie dodaję zdjęć, bo jakieś pasmo włosów nie znajduje się w tym miejscu, w którym powinno. Dzisiaj, aby pozbyć się poniekąd moich obsesji, dodaję zdjęcia, na których mnóstwo rzeczy jest nie tak... ale przynajmniej ich niedoskonałość sprawia, że są bardziej prawdziwe.
  Abstrahując już od obsesji i innych takich... Ostatnio wśród moich koleżanek zauważyłam tendencję do obcinania/ podcinania włosów. Postanowiłam, że swoje włosy będę zapuszczać ( a przed maturą tym bardziej nie chcę ich ścinać), niestety sporo one już przeszły (rozjaśnianie, farbowanie), a ja bardzo nie lubię używać odżywek i innych niefajnych moim zdaniem produktów. Polecicie mi coś lekkiego, po którego użyciu nie będę chciała znowu natychmiast myć głowy?

uwielbiam <3








Słucham teraz tylu piosenek, że nie mogę się zdecydować i wklejam po prostu te

\


poniedziałek, 22 września 2014

lg post

Troszkę się rozchorowałam i postanowiłam dodać odrobinę zdjęć, zrobionych odkąd mam nowy telefon... Kompletnie nie nadaję się do posiadania nowych rzeczy. Ostatnio telefon wypadł mi na ulicę... Chyba dlatego, że mama zaczęła jechać autem, a ja nie zdążyłam jeszcze zamknąć drzwi... no ale przecież tak trudno zebrać się żeby zamówić obudowę. Lubię posty, gdzie zdjęcia są uporządkowane chronologicznie i według rozmiarów, ale dzisiaj stwierdziłam, że odpuszczę. Na początku są " normalne" zdjęcia, a później te " kadrowane instagramowo".
Wczoraj pojechałam do sąsiedniego miasta niby na koncert Bajm, ale w sumie to i tak razem z osobami z niemieckiej wymiany poszliśmy oglądać finał MŚ w siatkówce... nie wiem tylko, po co robiliśmy tyle kilometrów... no, ale meczu nie mogłam pozwolić sobie odpuścić.
Mam do załatwienia tyle spraw, a mimo to ciągle wszystko odkładam... Koniecznie muszę w tym tygodniu odebrać zaproszenia na moją 8-nastkę, rozdać je i może w końcu przysiąść chociaż trochę do teorii na prawo jazdy. 
Rozpisałabym się bardziej, ale zmykam na Top Model... a jutro muszę wcześnie wstać, bo jadę do Wrocławia szlifować moje "drajwerowe" umiejętności.
Dobranoc
moje okolice- Dolina Baryczy
Dziwnów

Międzyzdroje
Dziwnów

towarzyszka Magdy podczas załatwiania spraw
cudowna temperówka :3

pocztówka od Marty
Cracow by night

Piękny Pies na Kazimierzu
Wczorajsze wojaże
all inclusive przy basenie

prawdziwe oblicze maturzystki


słodziak Irko- wnuk bodajże dwukrotnego championa
Męczennik Dolar na spacerze
Kochane i bezdomne kotki szukające domu
Ogarniam przebranie na najbliższą 18


środa, 17 września 2014

Kraków


Już zaczęło mi brakować mojego pisania... W końcu mam neta i chociaż nie wszystko mi jeszcze działa, to najważniejsze, że jest blogger... gdy piszę o czymś, co wydarzyło się jakiś czas temu, czasami mam wrażenie, że zmyślam...

Zaczęłam moją ostatnią licealną klasę, postanowiłam, że nie chcę się uczyć dla ocen i najważniejsze jest to, co naprawdę przyda mi się na maturze. Dzisiaj skończyłam szkołę po 12.00, jutro kilka lekcji spędzę na bodajże jakimś sympozjum, zaopatrzyłam się w kilka zdjęć, więc koniecznie chciałam coś napisać. Zacznę od Krakowa...
W ten weekend Marta zabrała mnie i jeszcze 3 osoby do Krakowa, abyśmy wraz z nią uczcili jej 8-nastkę. Ostatnio zwiedzałam to miasto jeszcze gdy byłam w podstawówce i pamiętam z tego bardzo niewiele. Nocowaliśmy w jednej z kamienic nieopodal rynku (uwielbiam te wysokie pomieszczenia z dużymi drzwiami i oknami), fajnie było poczuć klimat starego miasta. Starówka jest piękna, chwilami bardzo przypominała mi Włochy. W prezencie kupiliśmy Marcie lot balonem dla dwóch osób, aby mogła podziwiać Kraków z góry, ale jak na złość pogoda rzekomo uniemożliwiała loty. Oprócz wieczornych "tripów" po okolicznych pub'ach, poszliśmy również do teatru na spektakl " Z miłości"- naprawdę warto go zobaczyć. Jeszcze raz dziękuję Marcie za cudowną wycieczkę i całej ekipie za dobrą zabawę. Już chyba na stałe wejdzie do mojego słownika wyraz " Patahontaz", którego za cholerę nie mogłam się domyślić grając z Agatą w wisielca. Kilka zdjęć z tego wypadu dodaję pod tekstem, nie jest ich za wiele, bo nie brałam lustrzanki. Wzięłam tylko na chwilę we władanie aparat Marty i mam nadzieję, że te kilka zdjęcia, które dodaję robiłam faktycznie ja, bo nie lubię podbierać komuś jego "dzieł".

Wczoraj pojechałam rowerem do Agaty po moją torbę. Mama wyczaiła, że gdzieś w rowie miauczy mały kotek, więc w drodze powrotnej postanowiłyśmy go znaleźć. Wygniotłyśmy pół rowu pełnego zarośli w poszukiwaniach kota-ninji. Widziałam go z 4 razy (w krzakach; gdy Agata go przypadkowo nadepnęła; gdy już go prawie miałam, ale Agata musiała jednak się na coś nadziać; i ostatni raz, gdy podszedł do nas mały chłopiec w okularkach i nam go pokazał), ale głupek nie chciał dać się złapać. ... a już myślałam, że będę mieć nowego współlokatora...

Zaczynając od Krakowa każdy kolejny weekend mam zaplanowany... najbliższe trzy weekendy to 8-nastki, później wyjazd do Zakopanego, dla którego przełożyłam moją imprezę urodzinową, a za równo miesiąc, czyli 17 X moja osiemnastka... Chciałam do tego czasu mieć już prawo jazdy, ale częstotliwość z jaką pan zabiera mnie i Agatę na kolejne jazdy po Wrocławiu nie jest oszałamiająca... W każdym razie cieszę się, że idzie mi całkiem nieźle...

Jak tam u Was? Wkręciliście się już w powakacyjny rytm? :>
Następny post postaram się dodać ze zdjęciami Marty z jej kanadyjskich wakacji. :)