Obserwatorzy

środa, 17 września 2014

Kraków


Już zaczęło mi brakować mojego pisania... W końcu mam neta i chociaż nie wszystko mi jeszcze działa, to najważniejsze, że jest blogger... gdy piszę o czymś, co wydarzyło się jakiś czas temu, czasami mam wrażenie, że zmyślam...

Zaczęłam moją ostatnią licealną klasę, postanowiłam, że nie chcę się uczyć dla ocen i najważniejsze jest to, co naprawdę przyda mi się na maturze. Dzisiaj skończyłam szkołę po 12.00, jutro kilka lekcji spędzę na bodajże jakimś sympozjum, zaopatrzyłam się w kilka zdjęć, więc koniecznie chciałam coś napisać. Zacznę od Krakowa...
W ten weekend Marta zabrała mnie i jeszcze 3 osoby do Krakowa, abyśmy wraz z nią uczcili jej 8-nastkę. Ostatnio zwiedzałam to miasto jeszcze gdy byłam w podstawówce i pamiętam z tego bardzo niewiele. Nocowaliśmy w jednej z kamienic nieopodal rynku (uwielbiam te wysokie pomieszczenia z dużymi drzwiami i oknami), fajnie było poczuć klimat starego miasta. Starówka jest piękna, chwilami bardzo przypominała mi Włochy. W prezencie kupiliśmy Marcie lot balonem dla dwóch osób, aby mogła podziwiać Kraków z góry, ale jak na złość pogoda rzekomo uniemożliwiała loty. Oprócz wieczornych "tripów" po okolicznych pub'ach, poszliśmy również do teatru na spektakl " Z miłości"- naprawdę warto go zobaczyć. Jeszcze raz dziękuję Marcie za cudowną wycieczkę i całej ekipie za dobrą zabawę. Już chyba na stałe wejdzie do mojego słownika wyraz " Patahontaz", którego za cholerę nie mogłam się domyślić grając z Agatą w wisielca. Kilka zdjęć z tego wypadu dodaję pod tekstem, nie jest ich za wiele, bo nie brałam lustrzanki. Wzięłam tylko na chwilę we władanie aparat Marty i mam nadzieję, że te kilka zdjęcia, które dodaję robiłam faktycznie ja, bo nie lubię podbierać komuś jego "dzieł".

Wczoraj pojechałam rowerem do Agaty po moją torbę. Mama wyczaiła, że gdzieś w rowie miauczy mały kotek, więc w drodze powrotnej postanowiłyśmy go znaleźć. Wygniotłyśmy pół rowu pełnego zarośli w poszukiwaniach kota-ninji. Widziałam go z 4 razy (w krzakach; gdy Agata go przypadkowo nadepnęła; gdy już go prawie miałam, ale Agata musiała jednak się na coś nadziać; i ostatni raz, gdy podszedł do nas mały chłopiec w okularkach i nam go pokazał), ale głupek nie chciał dać się złapać. ... a już myślałam, że będę mieć nowego współlokatora...

Zaczynając od Krakowa każdy kolejny weekend mam zaplanowany... najbliższe trzy weekendy to 8-nastki, później wyjazd do Zakopanego, dla którego przełożyłam moją imprezę urodzinową, a za równo miesiąc, czyli 17 X moja osiemnastka... Chciałam do tego czasu mieć już prawo jazdy, ale częstotliwość z jaką pan zabiera mnie i Agatę na kolejne jazdy po Wrocławiu nie jest oszałamiająca... W każdym razie cieszę się, że idzie mi całkiem nieźle...

Jak tam u Was? Wkręciliście się już w powakacyjny rytm? :>
Następny post postaram się dodać ze zdjęciami Marty z jej kanadyjskich wakacji. :)










9 komentarzy:

  1. Miejsce, które musze kiedyś odwiedzić! haha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam tegoroczną maturzystkę :)
    Też nią jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia!!! :) Świetna wycieczka!:) Szkoda, że nie poleciała.:( Ojoj, szkoda, że go nie znalazłyście - biedny kotek. :( Zazdroszczę prawka. <3 Ja 18 mam 2 listopada. :P Przez dwa dni mam labe przez chorobę.:P Ja też mam zaplanowane kolejne weekendy - same zabawy.:D
    http://mina-doimika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Kraków!

    Zapraszam na mojego bloga. Jeśli Ci się spodoba zapraszam też do skomentowania i obserwacji. :)
    lilianka-blog.blogspot.com




    OdpowiedzUsuń
  5. W Krakowie byłam zaledwie raz, w dodatku na dworcu, przejazdem na kolonie do Rabki Zdrój z dwa, trzy lata temu ale z chęcią wybrałabym się do tego miasta jeszcze raz, jest takie piękne. <3

    Dodasz komentarz? Będzie mi bardzo miło. :)
    malinowe-ciasto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. wiem cos o tym - Krakow to piekne miasto!
    wez udzial w rozdaniu!
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń